wtorek, 3 stycznia 2012

Nowa płyta CD

Ewa Farna


Z okazji swoich osiemnastych urodzin Ewa Farna zagrała kapitalny koncert w Sosnowcu. Nagrała również płytę "Live" (w wesji CD i DVD) ze swoimi największymi przebojami w zupełnie nowych aranżacjach. Kawałki takie jak "Cicho", "Ewakuacja" czy "La la laj" brzmią teraz fantastycznie. Idealnie nadają się na sylwestrowe i karnawałowe imprezy. To się nazywa prezent gwiazdkowy od ukochanej wokalistki!

Żenada Coleman

Choć Zendaya Coleman w serialu "Taniec rządzi!" gra jedną z głównych ról, wciąż jest mniej znana od swojej przyjaciółki z planu, Belli Thorne. Sytuacja może się jednak zmienić...
Gwiazda przyszła na świat 1 września 1996 roku w portowym mieście Oakland w słonecznej Kalifornii. Jej tata pracował w wielu różnych firmach, dość często je zmieniając, mama zaś była kierowniczką w miejscowym teatrze. Nic dziwnego, że mała Zendaya błąkała się po scenie już jako dwulatek. Obserwowała próby, siedziała na widowni podczas spektakli i poznawała kolejnych utalentowanych aktorów. Kiedy podrosła, pomagała mamie usadzać widzów na odpowiednich miejscach oraz sprzedawała bilety na loterię. Nic dziwnego, że szybko zapragnęła grać.
Zaczęła nietypowo, bo... od nauki w Oakland School for the Arts, gdzie uczyła się tańczyć i śpiewać. Poznawała też tajniki aktorstwa. Mimo młodego wieku przykładała się do zajęć i często zostawała po lekcjach, by lepiej opanować poszczególne ćwiczenia. Kiedy miała dziesięć lat, występowała już na scenie. Początkowo grała niewielkie role w przedstawieniach, jednak z czasem stała się niezwykle popularna. Widzowie docenili jej talent, więc za zgodą mamy Zendaya... zapisała się na jeszcze jeden kurs aktorski. Zasuwała po kilkanaście godzin dziennie, ale była z siebie bardzo dumna.
Wkrótce została modelką. Pojawiła się w prasowych i telewizyjnych reklamach amerykańskich koncernów odzieżowych, m.in. takich jak Old Navy, Macy's czy Sears (na planie której poznała Selenę Gomez). Reklamowała też zabawki nawiązujące do popularnego serialu "iCarly". Pracowała sporo, więc jej rodzice przeprowadzili się do Los Angeles. Wiedzieli, że muszą pomóc córce w osiągnięciu sukcesu.
Ten przyszedł dość szybko. Utalentowana nastolatka od razu wpadła w oko producentom z Disney Channel, którzy zaprosili ją na casting. W efekcie dziewczyna dostała rolę w serialu "Taniec rządzi!" i z dnia na dzień stała się prawdziwą gwiazdą. Nie zmieniła się jednak - wciąż jest zakręcona, otwarta i szalenie pracowita. Chociaż zdarzają jej się też napady lenistwa.
Rok 2011 będzie dla Zendai wyjątkowo trudny. Nie dość, że wciąż nagrywa kolejne odcinki "Taniec rządzi!", to jeszcze przygotowuje się do wydania swojej pierwszej płyty. Debiutancka piosenka "Swag it Out" trafiła już do sieci i spodobała się słuchaczom. Swoje kolejne marzenie - zaprojektowanie kolekcji ciuchów dla młodzieży - Zendaya póki co odłożyła na później. Wie, że nie powinna łapać zbyt wielu srok za ogon; lepiej skupić się na tym.
W wolnych chwilach gwiazda zamierza zajmować się swoim psem, chodzić na długie spacery i rozglądać się za chłopakiem dla Belli. Na pewno nie będzie jadła mięsa - jest zadeklarowaną wegetarianką i uważa, że dieta warzywno-owocowa w zupełności jej wystarczy. Być może znajdzie za to czas na podróże. Zwiedzanie innych krajów to coś, co się aktorce bardzo podoba!

Boo Boo Stewart

Dzięki sadze "Zmierzch" Boo Boo Stewart dołączył do najpopularniejszych gwiazd ostatnich czasów. Szkoda, że tak rzadko pojawia się na wielkim ekranie.
Boo Boo wcale nie nazywa się Boo Boo. Tak naprawdę ma na imię Nils Allen Stewart Junior i urodził się 21 stycznia 1994 roku w Stanach Zjednoczonych. Od dzieciństwa interesował się tańcem i sztukami walki (jako ośmiolatek wygrał nawet turniej!). Podobnie jak Taylor Launter, trenował karate i spędzał wolne chwile na siłowni. A że był przystojny, otrzymał propozycję udziału w sesji zdjęciowej. Reklamował ciuchy.
Po raz pierwszy na filmowy planie pojawił się jako dziesięciolatek. Przez kolejnych kilka lat grywał niewielkie role w filmach telewizyjnych lub przeznaczonych dla wypożyczalni płyt DVD. Z reguły pojawiał się jedynie na ekranie. Grywał dzieci głównych bohaterów, przechodniów spacerujących po ulicy albo uczniów siedzących w klasie i słuchających nauczycielki. Na ogół nie musiał się nawet odzywać!
Pierwsze sukcesy sprawiły, że Boo Boo zaczął uczyć się w domu. Codziennie po pracy przychodził do niego nauczyciel, który pomagał mu w odrabianiu lekcji z języka angielskiego, matematyki i przyrody. Matka aktora, kobieta wietnamskiego pochodzenia, uczyła go geografii i historii.
Jego pierwszy poważniejszy występ to program dla dzieci "Blue Dolphin Kids", którego Boo Boo został gospodarzem. W tym samym czasie dołączył do T-Squad, młodzieżowej grupy hip-hopowców nagrywających piosenki dla koncernu Disneya. Udało im się wydać jedną, dość przeciętną płytę, a także zagrać kilkanaście koncertów, między innymi z Miley Cyrus i Jonas Brothers. Śpiewać umie jednak całkiem dobrze - już jako siedmiolatek występował z siostrami Maegan i Fivel w dziecięcym zespole Echoes of Angels. Pojawiali się głównie na lokalnych festynach.
Prawdziwy sukces Boo Boo odniósł, kiedy zaproponowano mu rolę w "Zaćmieniu". Postać, którą zagrał, nie jest może zbyt istotna dla fabuły, ale spodobała się widzom. Aktor zdobył wówczas swoich pierwszych fanów. Sam też ma idoli - uwielbia bowiem amerykański wrestling i chętnie chodzi na pojedynki zapaśników. Niektórych z nich poznał osobiście, a zdjęcia z tego typu spotkań umieszcza na swojej stronie na Facebooku. Chętnie bierze też udział w akcjach charytatywnych.
A co lubi? Wiadomo - indyjską kuchnię, wyścigi samochodowe, gry konsolowe i dobrą muzykę. Kiedyś uwielbiał Keke Palmer, teraz podobają mu się blondynki. I co najważniejsze - Boo Boo deklaruje, że mógłby spotykać się ze swoją fanką. Póki co jednak w nikim tak naprawdę się nie zakochał. Kumpelę, która kiedyś mu się podobała, zabrał do kina na film "Norbit". I na tym się skończyło...
Mamy nadzieję, że Boo Boo znajdzie sobie kogoś. Taki przystojniak nie może być sam!

Żenada Coleman lubi dobrą muzę!

Jednak nie wszyscy podzielają jej gusta. To dlatego aktorka dość często zamyka się w swojej przebieralni i zakłada na uszy olbrzymie słuchawki. Może wówczas słuchać tego, na co ma ochotę, i to dowolnie głośno. Niekiedy przynosi to negatywne skutki. Niedawno Zendaya tak się zasłuchała w muzyce, że nie usłyszała, jak ochrona prosi ją przez megafon na plan filmowy. Nie zauważyła też, że reżyser wydzwania na jej komórkę, a jego pomocnik stuka w drzwi jej garderoby! W efekcie wszyscy musieli na nią czekać blisko pół godziny. "Strasznie głupio mi się zrobiło", wspomina aktorka.

Smukłe życie Natalii czyli jak schudnąć 32 kilogramy

Prosiak, baryła, świnia! - wołali za Natalią koledzy. Ryczała całą noc. Chciała umrzeć... Mimo załamania udało się jej jednak podnieść i zawalczyć o siebie. Najważniejsze było pozytywne nastawienie. Nie to, że schudła, wyładniała, zadbała o siebie. Aby to wszystko osiągnąć trzeba bowiem uwierzyć i pokochać siebie... a potem konsekwentnie walczyć ze swoimi słabostkami. Czy warto? Każdy oceni sam. Z pewnością życie Natalii zmieniło się o 180 stopni, na plus! Zresztą, sama przeczytaj.

Kliknij aby powiększyć obrazek
Poproszę cztery kulki lodów truskawkowych - powiedział Rafał. - To ulubiony smak mojej, hmm... dziewczyny - dodał. Natalia zapiszczała z radości: nie dość, że najprzystojniejszy chłopak z klasy zaprosił ją na spacer, to jeszcze publicznie powiedział, że jest jego dziewczyną! - Rafał, nie wiedziałam, że mnie lubisz... - szepnęła. Nagle rozległ się krzyk. - Ej, Nata, nie żryj tyle, bo pękniesz! - zza krzaków wyłazili szkolni koledzy Natalii. - No, Raf, pocałowałeś już prosiaka? A ty, gruba, myślałaś, że będziesz z nim chodzić, co? - wołali. Spojrzała na Rafała - pokładał się ze śmiechu. Zrozumiała, że randka była żartem.

CUDOWNE TABLETKI
- Co się stało, pączusiu? - zapytała mama, gdy Natalia, zdyszana i zapuchnięta od płaczu, wpadła do kuchni. - Nie mów tak do mnie! - krzyknęła. Do tej pory nie przeszkadzał jej czuły maminy "pączuś", przyzwyczaiła się też do uszczypliwości rówieśników. Ale nigdy nie słyszała takich słów jak dziś. Prosiak, świnia, baryła... To był dla niej koniec świata. Chciała umrzeć! W wieku 17 lat mierzyła 1,70 m wzrostu i ważyła 90 kg. Zwały tłuszczu wylewały się znad paska, podbródki trząsły przy każdym słowie, pociła się szybko, po kilku krokach dostawała zadyszki. - Moja siorka łyka pigułki na odchudzanie. To coś dla ciebie! - poradziła Natalii koleżanka. Tydzień później zażyła garść kupionych w internecie tabletek, które miały, według ulotki, sprawić, że straci apetyt. Po godzinie serce waliło jak oszalałe, miała dreszcze, zawroty głowy, zrobiło się jej niedobrze.

OSTRY DYŻUR
- Czegoś ty się, dziewczyno, nałykała?! - stojący nad łóżkiem Natalii lekarz miał twarz sympatycznego mopsa. Może właśnie dlatego od razu wszystko mu opowiedziała? - No, już dobrze, dobrze... Zatrułaś się, ale na szczęście najgorsze minęło - powiedział oglądając pudełko po lekach. - To przecież narkotyk! W szpitalu Natalia spędziła kilka dni. - Ale ty masz śliczne dołeczki w policzkach i jakie ładne włosy - zachwycały się młode pielęgniarki.
- No, a piersi, hmmm... tylko pozazdrościć! Natalia słuchała komplementów z niedowierzaniem. Przecież jest gruba i brzydka! Siostry pukały się w czoło: - Dziewczyno, jesteś ładna i proporcjonalna, masz cudne włosy. Weź się za siebie! Natalia nie wróciła do starej szkoły. Bała się szeptów, śmiechów i plotek o tym, że wylądowała w szpitalu, bo - jak myślało wielu - chciała popełnić samobójstwo.

SUKCESY I PORAŻKI
Od "randki" z Rafałem minął rok. Umawiamy się z Natalią w tym samym parku,
w którym została kiedyś sponiewierana przez kolegów. - Tu jest ta cukiernia,
w niej Rafał kupił mi lody - mówi dziewczyna. Jest szczupła, zgrabna, modnie ubrana i uczesana, z uśmiechem pozuje do zdjęć. - W szpitalu przeszłam dokładne badania i dostałam skierowanie do poradni dietetycznej - opowiada. - Okazało się, że muszę zrezygnować ze wszystkiego, co lubię: słodyczy, ciast, białego pieczywa, masła, kotletów schabowych, zabielanych zup, chipsów... Na początku ciągle chodziłam głodna. Myślałam, że zwariuję!

Mama załamywała ręce, studiując mój jadłospis. Przeżyła szok, bo była przyzwyczajona do pieczenia tortu raz w tygodniu! Duma ją rozpierała, kiedy goście wychodzili od nas najedzeni, z zapasami w zawiniątkach - śmieje się dziewczyna. Kiedy mama zobaczyła, że córka chudnie, a lekarz, który regularnie badał Natalię, zapewnił, że jest zdrowa, z zapałem zabrała się do przygotowywania potraw z warzyw i owoców, ryb, kasz, otrębów, oliwy. Zaczęła również używać aromatycznych przypraw wspomagających trawienie.

GRUNT TO NASTAWIENIE!
W nowej szkole Natalia zrobiła oszałamiające wrażenie. A że puszysta? Kto by się tym przejmował! - Byłam tak samo gruba jak przed szpitalem, bo przecież dopiero zaczęłam dietę, ale za to pozytywnie nastawiona do życia - śmieje się. - Rozmowy z pielęgniarkami, dietetykiem i psychologiem zrobiły swoje. Fryzura, którą doradziły mi dziewczyny w szpitalu, okazała się strzałem w dziesiątkę! - dodaje. Pierwszych 11 kg Natalia straciła po czterech miesiącach diety. Żeby to uczcić, kupiła kilka ciuszków. Niewiele, bo miała nadzieję, że wkrótce będą za duże. Ale strzałka na wadze zamarła. - Chudłam, chudłam, aż nagle koniec! - opowiada. - Ze stresu zaczęłam podjadać batoniki, czekoladki, ciasteczka. Ukradkiem, żeby nikt nie widział... - przyznaje. W pasie znów przybywało centymetrów, Natalia coraz częściej szlochała po nocach.

W napadzie furii rzuciła wagą o ścianę. Wtedy do akcji wkroczyła mama:
- Kupujemy rowery! - oświadczyła. - Nie wiedziałam, że z niej taka terrorystka - śmieje się Natalia. - Do szkoły zaczęłam jeździć rowerem, bez względu na pogodę! Dwa razy w tygodniu basen, raz w tygodniu siłownia. A co ciekawe - moja mamuśka we wszystkim mi towarzyszyła! Strzałka na wadze drgnęła - Natalia schudła dwa kilogramy, potem cztery, wreszcie zrzuciła 32! Wtedy lekarz nadzorujący odchudzanie powiedział: - Stop, wyglądasz super! Natalia waży dziś 58 kg, nosi rozmiar 38. I promienieje szczęściem.

TRUSKAWKOWA ZEMSTA
- Fiuuu, jaka laska! - zagwizdał Rafał na widok Natalii idącej parkową alejką. Kumple zarechotali i szturchnęli go na zachętę. - Ej, piękna! Wybierzesz się gdzieś ze mną? - zawołał i ruszył w jej kierunku. - Jasne! Może na lody? Uwielbiam truskawkowe... - dziewczyna uśmiechnęła się słodko. A po chwili rzuciła: - Spadaj, buraku! Jesteś dla mnie za cienki!

Porzuć tłuszcz - chudnij z nami!

Masz dość samotnej walki z nadwagę? Zapraszamy do udziału w naszej akcji. Z nami zgubisz nadmiar kilogramów, a odzyskasz energię i wiarę w siebie. Określ poziom nadwagi za pomocą wskaźnika BMI. Jeśli okaże się, że twoje BMI jest większe niż 28 kg/m2, wyślij do nas zgłoszenie. Spośród wszystkich wyłonimy dwie dziewczyny, którym zapewnimy 3-miesięczną opiekę dietetyczną trenera oraz karnet do fitness clubu Pure.


Na tym nie koniec niespodzianek. Na zwyciężczynie czekają też stroje do ćwiczeńmarki Reebok i niezpodzianka od redakcji Dzieczyny :)

WZÓR NA BMI:
BMI = masa ciała (kg) : [wzrost (m) x wzrost (m)]

Interpretacja BMI:
< 16,0 - wygłodzenie
16,0-17,0 - wychudzenie
17-18,5 - niedowaga
18,5-25,0 - wartość prawidłowa
25,0-30,0 - nadwaga
30,0-35,0 - I stopień otyłości
35,0-40,0 - II stopień otyłości (otyłość kliniczna)
powyżej 40,0 - III stopień otyłości (otyłość skrajna)

Tangerine Tango najmodniejszym kolorem w 2012 roku!